Małe tace drewniane, trochę postarzane. Zaczęte dawno temu, bez przekonania i pomysłu. Pierwszą okleiłam od nowa papierami, bo wcześniejsza serwetka już mi się nie podobała.
Druga jest z serwetką ryżową z moimi ulubionymi aniołkami, ale teraz gdybym robiła ją od nowa, zamiast przecierek farbami, drewno pomalowałabym bejcą.
Pochwalę się jeszcze konikiem na biegunach. Często widywałam je na różnych blogach fajnie pooklejane, więc pomyślałam, że też spróbuję.